Po intensywnie przeżytej wystawie egzemplarz towarzyszącego jej katalogu najeżony jest w dziale edukacji zakładkami. Spędziło się z nim wiele czasu, pochylając się to nad konkretnym rozdziałem, to zgłębiając szczegóły sfotografowanego dzieła.

Katalog „Grupa Krakowska 1932–1939” przyciąga już okładką, przywołując w pamięci wygląd jednej z wystawowych ścian. Oto w finezyjny kształt wpisano tytuł wystawy, posługując się wyrazistymi i minimalistycznymi zarazem biało-czerwono-czarnymi barwami. To motyw zaczerpnięty z cyklu Henryka Wicińskiego „Anatomia rzeźbiarza”, który otwierał graficznie wystawę I Grupy Krakowskiej (zaprezentowanej w Pawilonie Czterech Kopuł w 2019 r.).

Publikacja ta jest nie tylko wysoce merytorycznym podręcznikiem sztuki. To także opowieść o czasach, z bogato zarysowanym tłem historycznym i społecznym. Tygiel niepokojów i zamieszek, ścieranie się politycznych racji, które okazały się także zapalnikiem w sprawach sztuki, lokalny koloryt międzywojennego Krakowa, jego barwy i nastroje – wszystko to składa się na obraz czasów, w których grupa „dzikich przybyszy” w „polskich Atenach” utworzyła pulsującą życiem grupę artystyczną.
Sielskie, mięsiste, huculskie plenery, bunt przeciwko Akademii, donośny głos w społecznych sprawach, portrety buntującej się ulicy, ale i czerpanie pełnymi garściami z europejskiej awangardy, zwrot w stronę abstrakcji, wreszcie pierwsze jaskółki własnego stylu bardzo indywidualnych, wybitnych niebawem osobowości twórczych – katalog jest wyczerpującym portretem środowiska, oddaje nastrój przedwojennego Krakowa, tętniącego artystycznym życiem. Pozwala poczuć tamtą atmosferę, zanurzyć się w nią, niemal zasiąść w kawiarnianym nastroju w Domu Plastyków i stać się widzem awangardowego teatru Cricot ze scenografią i kostiumami Wicińskiego czy Jaremianki,  tekstami Witkacego czy Józefa Jaremy.

Po intensywnie przeżytej wystawie zostaje intensywnie przeżyty katalog – jak powidok, jak często powracający w krąg uwagi temat, jak skarb. Tak jest z publikacją „Grupa Krakowska 1932–1937”  pod redakcją Barbary Ilkosz.